beata m.
ręce mi opadaj drogie panie jak czytam takie bzdury typu
"z Pani wypowiedzi nie można wywnioskować, że kocha Pani dzieci, ale że zależy Pani na szybkim i łatwym zarobku.
co ma piernik do wiatraka? ludzie zrozumcie wreszcie że to zajęcie zarobkowe nie charytatywne przy tym wolny rynek płacowy .to jasne że większość nas bardzo lubi dzieci bo trudno pisać o kochaniu gdy kocha się własne.Ale na litość dlaczego mam nie zrobić tyle by być z tego zadowoloną ?
Jasne bo Anita ma 19 lat i nie ma przypuszczalnie dzieci na które mysi zarobić hehehe paradoks
dlatego łatwo jej głosić teorie ideologiczne
oczywiście bez obrazy
bo anita ma 19 lat i napewno nie ma dzieci, a jak ma, to co??
nie mówię o tym, żeby ktoś pracował charytatywnie, bo nie o to tutaj chodzi. ale może w mieście, z którego pochodzi Pani Kasia popularne są inne "stawki" za opiekę nad dziećmi i nie ma co porównywać. w Warszawie zarabia się więcej, ale i utrzymanie więcej kosztuje. Droga Beato M.: jeżeli musisz utrzymać rodzinę ze swojej pracy, a płaca, którą otrzymujesz Ci nie wystarcza, to może warto zastanowić się nad zmianą zajęcia, a nie narzekać, że "mało płacą". płacą tyle ile mogą/chcą i nie opiekunki mają wyznaczać "kwoty", bo każdy rodzic napewno dobrze zna swoją kieszeń i jej zawartość. wie na ile może sobie pozwolić. i postawa oburzonej w niczym nie pomoże. utworzyło się tutaj forum zdesperowanych opiekunek, które chciałyby się dorobić grubych milionów w ramach opieki nad dziećmi. mylne myślenie.
może i nie mam dzieci, które muszę utrzymać, ale niedługo zaczynam studia zaoczne i wyprowadzam się z domu, a to też kosztuje. opłaty za studia, za mieszkanie, pieniądze na "normalne funkcjonowanie", a mimo to nie ŻALĘ się na forum, jacy to rodzice są okropni, tylko sama daję z siebie jak najwięcej. a już napewno nie wymyślam jakiego to ja nie mam doświadczenia w opiece nad dziećmi, bo to stwierdzenie dla mnie nie istnieje. nie można mieć doświadczenia w opiece nad dziećmi, bo każde dziecko jest inne i nie należy przekładać pewnych wzorców na wszystkie dzieci. jedno jak się zakrztusi będzie całe czerwone, a drugie będzie płakało i machało rączkami.... i opiekunka sobie pomyśli, że skoro nie jest czerwone to się nie zakrztusiło, tak?